Historia

separator-przykladowy

Zapraszamy do obejrzenia filmu o naszej Chacie Olimpijczyka Jasia i Helenki

10 marzec, Istebna, na świat przychodzi Jan Legierski. Jeszcze nikt nie przewiduje, ile dokona dla polskiego sportu i wiślańskiego biznesu.

Sportową karierę Jana Legierskiego prowadzącą do igrzysk olimpijskich rozpoczęła dziecięca miłość do biegówek. Od najmłodszych lat Jan przejawiał wybitny talent do biegów narciarskich, a z czasem również do skoków. Mając 12 lat wziął udział w pierwszej selekcji przeprowadzonej przez Leopolda Tajnera. W wieku siedemnastu lat, na mistrzostwach Europy juniorów w 1969 roku, w klasyfikacji ogólnej młody sportowiec zajął piąte miejsce, ale w biegu na mecie był pierwszy. Pierwsze świetne wyniki jako dziewiętnastoletni chłopak osiągnął w niemieckim Nesselwang. Uzyskał wtedy pierwszy w swojej karierze tytuł wicemistrza Europy w kombinacji norweskiej. Ten sam tytuł wywalczył rok później w Tarvisio. Rok 1972 nie okazał się jednak tak szczęśliwy, jak wszyscy oczekiwali. Na treningu, tuż przed Igrzyskami Olimpijskimi, młody sportowiec oddał niefortunny skok na Wielkiej Krokwi łamiąc obojczyk. Wypadek uniemożliwił Jasiowi wymarzony udział w Igrzyskach Olimpijskich. Mimo nieszczęśliwego biegu wydarzeń w roku 1972, kolejny sezon uplasował Jana na 3 pozycji wśród najlepszych zawodników w kombinacji norweskiej na świecie. Podczas Mistrzostw Polski w 1974 roku w biegu na 15 km wywalczył srebrny medal. W latach 1974-1975 trzykrotnie został wicemistrzem w kombinacji norweskiej. Na Igrzyskach Olimpijskich zadebiutował wreszcie w Innsbrucku zajmując 18 miejsce. Cztery lata później jako reprezentant Polski w Lake Placid uplasował się w pierwszej dziesiątce, ale w biegu był drugi. Kolejne lata również przyniosły bardzo dobre wyniki: dwukrotne mistrzostwo Polski w 1980 roku oraz sztafecie 4x10km w 1983 roku. Niestety, w tym samym roku zdarzył się drugi bardzo nieszczęśliwy wypadek. Na Mistrzostwach Polski w Zakopanem, tym razem na Średniej Krokwi, już 31-letni Jan ponownie złamał obojczyk. Tym razem kontuzja wiązała się z zakończeniem sportowej kariery. Jan nie pożegnał się jednak całkowicie ze sportem. Jako podopieczny wielkich osobistości sportowych takich jak: Jan Haratyk, Leopold Tajner, Erwin Fiedor, Tadeusz Kaczmarek i Janusz Fortecki miał świadomość, że może wesprzeć wschodzące talenty i tak też zrobił. Kolejne lata poświęcił się pracy szkoleniowej i młodym zawodnikom jako trener w Olimpii Goleszów, którą wcześniej sam reprezentował w latach 1980-1983. Wiedzą i doświadczeniem wspierał również młodzież ze szkoły w swoich rodzinnych stronach.

 

WIĘCEJ

W zmaganiach sportowych od roku 1975 Jana wspierała żona Helena z domu Pinkas, rodowita Wiślanka. W dalszej karierze restauratorów to z kolei Helena miała największy wkład. Rodzice dziewczyny, Aniela i Paweł Pinkas prowadzili w latach 70-tych jadłodajnię na terenie Wisły. W tamtych czasach bardzo popularną formą było prowadzenie tego typu działalności. To właśnie tam, młoda Helenka zgłębiła tajniki regionalnej kuchni wiślańskiej pod okiem swojej mamy. Skończyła również pięcioletnie technikum gastronomiczne w Cieszynie. Oprócz zdolności kulinarnych posiada również niesamowity talent wokalny. Przez wiele lat swojej młodości ubarwiała Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Cieszyńskiej swoim nietuzinkowym, operowym głosem. Pięć lat po ślubie na świat przyszła pierwsza córka Maria, zaś w 1990 roku na świat przyszła druga córka Ewa. Wtedy też rozpoczęła się historia rodziny Legierskich jako wiślańskich restauratorów.

Cztery lata po narodzinach drugiej córki Helena i Jan Legierscy otwarli w Centrum Wisły pizzerię Roma, potem nazwanej Klubem Olimpijczyka. Marzeniem okazał się jednak powrót do korzeni i tradycyjnej wiślańskiej kuchni. Świetnie prosperująca pizzeria po 11 latach pozwoliła zrealizować to marzenie i tak w 2005 roku, przy alei ks. bp. Juliusza Bursche 33, powstała Chata Olimpijczyka Jasia i Helenki. Ta niezwykle rodzinna restauracja położona u stóp Hotelu Gołębiewskiego była strzałem w dziesiątkę, idealnie wpasowując się w klimat Wisły. Gospodarze zadbali nie tylko o to, aby w restauracji panowała domowa atmosfera, ale by w menu znalazły się zapomniane dania babci Anielki, oparte na regionalnych produktach i tradycyjnych recepturach.

Rodzinne pasje kultywuje już trzecie pokolenie wiślańskich kobiet. Po mamie Helenie przejęła je córka Maria, która z wielką troską podejmuje działania mające wyłuskać z tradycji, to co najcenniejsze i uchronić od zapomnienia. W chacie dla smakoszy regionalnych specjałów dostępna jest spiżarnia z własnymi wyrobami: domowym smalcem, kapustą zasmażaną i naturalnym sokiem z malin tłoczonym na zimno. W ostatnich latach wnętrze restauracji uległo zmianom, m.in. rozbudowie poddana została nowoczesna kuchnia, a do dyspozycji gości oddano dodatkową salę na 30 osób. Coroczną tradycją stał udział Chaty Olimpijczyka Jasia i Helenki w najważniejszych festiwalach regionalnych takich jak Tydzień Kultury Beskidzkiej czy Dożynki Województwa Śląskiego, podczas których na swoim stoisku restauracja serwuje wspaniałe, tradycyjne potrawy kuchni wiślańskiej. Ponadto w 2015 roku Chata Olimpijczyka wzięła udział w X edycji festiwalu „Śląskie Smaki”, zdobywając w towarzyszącym mu konkursie kulinarnym Brązowy Durszlak w kategorii „Profesjonaliści”. Rok później restauracja dołączyła do Szlaku Kulinarnego „Śląskie Smaki” łączącego lokale gastronomiczne, w których można skosztować wszystkiego co najlepsze w kuchni województwa śląskiego. Wśród dań wpisanych na listę szlaku kulinarnego znalazły się: kapuśnica po wiślańsku o wyjątkowych walorach leczniczych, placki szkubane zapiekane z masłem i śmietaną, placki ze szpyrkami, wiślański sernik domowy, kołocz wiślański oraz herbata z zielin. W 2018 roku Chata Olimpijczyka zajęła I miejsce w plebiscycie Mistrzowie Smaku Województwa Śląskiego w kategorii „Kuchnia Regionalna”.

10 marzec, Istebna, na świat przychodzi Jan Legierski. Jeszcze nikt nie przewiduje, ile dokona dla polskiego sportu i wiślańskiego biznesu.

Sportową karierę Jana Legierskiego prowadzącą do igrzysk olimpijskich rozpoczęła dziecięca miłość do biegówek. Od najmłodszych lat Jan przejawiał wybitny talent do biegów narciarskich, a z czasem również do skoków. Mając 12 lat wziął udział w pierwszej selekcji przeprowadzonej przez Leopolda Tajnera. W wieku siedemnastu lat, na mistrzostwach Europy juniorów w 1969 roku, w klasyfikacji ogólnej młody sportowiec zajął piąte miejsce, ale w biegu na mecie był pierwszy. Pierwsze świetne wyniki jako dziewiętnastoletni chłopak osiągnął w niemieckim Nesselwang. Uzyskał wtedy pierwszy w swojej karierze tytuł wicemistrza Europy w kombinacji norweskiej. Ten sam tytuł wywalczył rok później w Tarvisio. Rok 1972 nie okazał się jednak tak szczęśliwy, jak wszyscy oczekiwali. Na treningu, tuż przed Igrzyskami Olimpijskimi, młody sportowiec oddał niefortunny skok na Wielkiej Krokwi łamiąc obojczyk. Wypadek uniemożliwił Jasiowi wymarzony udział w Igrzyskach Olimpijskich. Mimo nieszczęśliwego biegu wydarzeń w roku 1972, kolejny sezon uplasował Jana na 3 pozycji wśród najlepszych zawodników w kombinacji norweskiej na świecie. Podczas Mistrzostw Polski w 1974 roku w biegu na 15 km wywalczył srebrny medal. W latach 1974-1975 trzykrotnie został wicemistrzem w kombinacji norweskiej. Na Igrzyskach Olimpijskich zadebiutował wreszcie w Innsbrucku zajmując 18 miejsce. Cztery lata później jako reprezentant Polski w Lake Placid uplasował się w pierwszej dziesiątce, ale w biegu był drugi. Kolejne lata również przyniosły bardzo dobre wyniki: dwukrotne mistrzostwo Polski w 1980 roku oraz sztafecie 4x10km w 1983 roku. Niestety, w tym samym roku zdarzył się drugi bardzo nieszczęśliwy wypadek. Na Mistrzostwach Polski w Zakopanem, tym razem na Średniej Krokwi, już 31-letni Jan ponownie złamał obojczyk. Tym razem kontuzja wiązała się z zakończeniem sportowej kariery. Jan nie pożegnał się jednak całkowicie ze sportem. Jako podopieczny wielkich osobistości sportowych takich jak: Jan Haratyk, Leopold Tajner, Erwin Fiedor, Tadeusz Kaczmarek i Janusz Fortecki miał świadomość, że może wesprzeć wschodzące talenty i tak też zrobił. Kolejne lata poświęcił się pracy szkoleniowej i młodym zawodnikom jako trener w Olimpii Goleszów, którą wcześniej sam reprezentował w latach 1980-1983. Wiedzą i doświadczeniem wspierał również młodzież ze szkoły w swoich rodzinnych stronach.

 

WIĘCEJ

W zmaganiach sportowych od roku 1975 Jana wspierała żona Helena z domu Pinkas, rodowita Wiślanka. W dalszej karierze restauratorów to z kolei Helena miała największy wkład. Rodzice dziewczyny, Aniela i Paweł Pinkas prowadzili w latach 70-tych jadłodajnię na terenie Wisły. W tamtych czasach bardzo popularną formą było prowadzenie tego typu działalności. To właśnie tam, młoda Helenka zgłębiła tajniki regionalnej kuchni wiślańskiej pod okiem swojej mamy. Skończyła również pięcioletnie technikum gastronomiczne w Cieszynie. Oprócz zdolności kulinarnych posiada również niesamowity talent wokalny. Przez wiele lat swojej młodości ubarwiała Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Cieszyńskiej swoim nietuzinkowym, operowym głosem. Pięć lat po ślubie na świat przyszła pierwsza córka Maria, zaś w 1990 roku na świat przyszła druga córka Ewa. Wtedy też rozpoczęła się historia rodziny Legierskich jako wiślańskich restauratorów.

Cztery lata po narodzinach drugiej córki Helena i Jan Legierscy otwarli w Centrum Wisły pizzerię Roma, potem nazwanej Klubem Olimpijczyka. Marzeniem okazał się jednak powrót do korzeni i tradycyjnej wiślańskiej kuchni. Świetnie prosperująca pizzeria po 11 latach pozwoliła zrealizować to marzenie i tak w 2005 roku, przy alei ks. bp. Juliusza Bursche 33, powstała Chata Olimpijczyka Jasia i Helenki. Ta niezwykle rodzinna restauracja położona u stóp Hotelu Gołębiewskiego była strzałem w dziesiątkę, idealnie wpasowując się w klimat Wisły. Gospodarze zadbali nie tylko o to, aby w restauracji panowała domowa atmosfera, ale by w menu znalazły się zapomniane dania babci Anielki, oparte na regionalnych produktach i tradycyjnych recepturach.

Rodzinne pasje kultywuje już trzecie pokolenie wiślańskich kobiet. Po mamie Helenie przejęła je córka Maria, która z wielką troską podejmuje działania mające wyłuskać z tradycji, to co najcenniejsze i uchronić od zapomnienia. W chacie dla smakoszy regionalnych specjałów dostępna jest spiżarnia z własnymi wyrobami: domowym smalcem, kapustą zasmażaną i naturalnym sokiem z malin tłoczonym na zimno. W ostatnich latach wnętrze restauracji uległo zmianom, m.in. rozbudowie poddana została nowoczesna kuchnia, a do dyspozycji gości oddano dodatkową salę na 30 osób. Coroczną tradycją stał udział Chaty Olimpijczyka Jasia i Helenki w najważniejszych festiwalach regionalnych takich jak Tydzień Kultury Beskidzkiej czy Dożynki Województwa Śląskiego, podczas których na swoim stoisku restauracja serwuje wspaniałe, tradycyjne potrawy kuchni wiślańskiej. Ponadto w 2015 roku Chata Olimpijczyka wzięła udział w X edycji festiwalu „Śląskie Smaki”, zdobywając w towarzyszącym mu konkursie kulinarnym Brązowy Durszlak w kategorii „Profesjonaliści”. Rok później restauracja dołączyła do Szlaku Kulinarnego „Śląskie Smaki” łączącego lokale gastronomiczne, w których można skosztować wszystkiego co najlepsze w kuchni województwa śląskiego. Wśród dań wpisanych na listę szlaku kulinarnego znalazły się: kapuśnica po wiślańsku o wyjątkowych walorach leczniczych, placki szkubane zapiekane z masłem i śmietaną, placki ze szpyrkami, wiślański sernik domowy, kołocz wiślański oraz herbata z zielin. W 2018 roku Chata Olimpijczyka zajęła I miejsce w plebiscycie Mistrzowie Smaku Województwa Śląskiego w kategorii „Kuchnia Regionalna”.